Dla niecierpliwych od razu odpowiem – nie ma sensu. Dla dociekliwych wyjaśniam poniżej.
Odrobaczanie się w ciemno, czyli przyjmowanie leków lub ziół przeciw pasożytom bez potwierdzenia zakażenia, może mieć kilka przykrych konsekwencji. Nie oznacza to, że po jednej kuracji na pewno stanie się coś złego, ale korzyść jest niepewna, a ryzyko zależy od rodzaju stosowanej substancji, dawki i czasu jej przyjmowania.
Dlaczego nie warto odrobaczać się na własną rękę?
Często spotykam się z sytuacją, kiedy występują objawy zakażenia pasożytniczego, ale w badaniach kału nic nie wychodzi. Nie jest to usprawiedliwienie do odrobaczania na własną rękę. Dlaczego?
Ponieważ leki nie są uniwersalne, różnią się mechanizmem działania, zakresem aktywności, wchłanianiem, przeciwwskazaniami i profilem działań niepożądanych. Na każdego pasożyta działa inna substancja czynna, a do tego inna dawka. Przykładowo na owsicę można podać 400 mg albendazolu jednorazowo, a na węgorka jelitowego podaje się 400 mg przez trzy kolejne dni. Na lamblie natomiast ta konkretna substancja czynna nie działa skutecznie.
Część leków działa głównie w świetle jelita, część osiąga stężenia ogólnoustrojowe i jest stosowana w zarażeniach tkankowych. Niektóre wymagają kontroli morfologii krwi i enzymów wątrobowych, zwłaszcza przy dłuższej terapii. Inne mogą być niebezpieczne u kobiet w ciąży, małych dzieci, osób z chorobami wątroby czy pacjentów immunosupresyjnych.
Ponadto przyjmowanie leków bez potrzeby, w nieprawidłowej dawce czy zbyt krótko może przyczyniać się do powstania lekooporności – organizmy, na które działa niszcząco dany lek, wykształcają mechanizmy umożliwiające im przetrwanie. Później dany lek staje się coraz mniej skuteczny.
Dlatego najpierw warto przeprowadzić odpowiednią diagnostykę, a później udać się do specjalisty (parazytologa) po leczenie dobrane do pasożyta oraz odpowiednią interpretację wyniku. Dodatni wynik badania nie zawsze oznacza ciężką chorobę, a wynik ujemny nie zawsze ją wyklucza. Znaczenie ma gatunek pasożyta, intensywność zarażenia, objawy i stan pacjenta. Należy odróżnić patogeny wymagające leczenia od organizmów o niejasnym znaczeniu klinicznym.
W preparatach kału można pomylić struktury roślinne, pyłki, włókna, drożdże lub niestrawione resztki z elementami pasożytów, jeżeli ocena nie jest wykonywana przez doświadczony personel.
Co w przypadku kilku rodzajów pasożytów?
Co więcej, czasem zdarza się, że mamy dwa, a nawet trzy rodzaje pasożytów jednocześnie, więc kolejność przyjmowania leków też jest bardzo ważna – zaczynamy od dużych robaków, a do eliminacji pierwotniaków powinniśmy się odpowiednio przygotować.
Dlaczego? Ponieważ jelita nie uznają próżni. Mikrobiom jelitowy to złożony ekosystem. Jeśli zaczniemy tępić pierwotniaki bez jednoczesnego przyjmowania odpowiednich szczepów dobrych bakterii, miejsce wyeliminowanych pasożytów zajmie Candida lub inne patogeny i wcale nie poczujemy się od tego lepiej. Co więcej, możemy doprowadzić do dysbiozy, czyli zaburzeń mikrobioty jelitowej.
Ciekawe też jest to, że największą dysbiozę wywołują nie leki, a zioła. Najczęściej dlatego, że przyjmujemy je bezkarnie, bo wydaje nam się, że jeśli są naturalne, to nie zrobią nam krzywdy. Niestety, przy przedłużających się kuracjach ziołowych bardzo często obserwujemy spadek liczby bakterii immunostymulujących w badaniach mikrobioty jelitowej. Zmianę tę widać szczególnie przy stosowaniu preparatów o szerokim działaniu przeciwdrobnoustrojowym, np. niektórych ekstraktów ziołowych.
Dlaczego badanie kału może nie wykryć pasożytów?
Rozumiem frustrację osób, które mają objawy inwazji pasożytniczej, natomiast w badaniu kału nie udało się wykryć sprawcy.
Diagnostyka bywa trudna, ale należy mieć świadomość, że badania kału, nawet jeśli są wykonane zgodnie ze sztuką, mają dość małą wykrywalność. Wydalanie jaj, cyst lub larw może być okresowe i nie jest łatwo wstrzelić się w cykl rozwojowy pasożyta. Dlatego analiza pojedynczej próbki nie wyklucza zakażenia. Nie zawsze też uda nam się pobrać ten fragment stolca do badania, w którym akurat znajdują się jaja.
Im więcej razy oddamy kał do badania, tym większe prawdopodobieństwo wykrycia pasożyta. Profesjonalne laboratoria wymagają minimum trzech próbek kału zebranych w odstępach około 2–3 dni, a do tego z kilku różnych miejsc.
Ważne jest również odpowiednie przygotowanie, którego instrukcja powinna być dostępna. Przykładowo przed badaniem w kierunku lamblii warto wcześniej włączyć leki żółciopędne.
Kluczowe jest, abyśmy wybierali specjalistyczne laboratoria parazytologiczne, gdzie pracują wykwalifikowani diagności odpowiednio przeszkoleni do poszukiwania pasożytów, a badania wykonywane są z wykorzystaniem odpowiedniej metodologii.
Można również posiłkować się badaniami przeciwciał IgG z krwi w kierunku pasożytów.
Badanie Parazyt Complex obejmuje 37 gatunków pasożytów, 24 preparaty mikroskopowe, 3 testy antygenowe oraz oznaczenie IgG z krwi metodą ELISA w kierunku 5 chorób pasożytniczych: włośnicy, toksokarozy, glistnicy, bąblowicy i lambliozy.
Jak wykrywa się owsicę?
Przy podejrzeniu owsicy materiałem nie powinien być kał, lecz materiał z okolicy odbytu, czyli test z taśmą celofanową wykonywany rano, przed myciem i wypróżnieniem, najlepiej przez trzy kolejne poranki.
Przy podejrzeniu pasożytów tkankowych samo badanie kału może niczego nie wykazać.
Objawy pasożytów mogą mieć również inne przyczyny
Odrobaczanie na zapas nie jest wskazane również dlatego, że pewne objawy są wspólne dla wielu innych chorób. W efekcie możemy opóźnić ich rozpoznanie.
Podobne dolegliwości, takie jak ból brzucha, wzdęcia, gazy, świąd odbytu, biegunka, śluz w stolcu czy problemy skórne, mogą występować przy kandydozie, dysbiozie, nietolerancjach pokarmowych, zespole jelita drażliwego, SIBO, zaburzeniach trawienia, celiakii, chorobach zapalnych jelit, hemoroidach i wielu innych problemach zdrowotnych.
Badania nietolerancji pokarmowej Poznaj badania z rodziny FoodPrint Sprawdź dostępne warianty badań i zakres analizowanych pokarmów. Zobacz badania → Przeczytaj również Objawy nietolerancji pokarmowej Czytaj artykuł →
Pozostałe możliwe skutki odrobaczania w ciemno
- Zmiana obrazu laboratoryjnego – może utrudnić wykrycie pasożyta.
- Zaburzenia jelitowe – biegunka, zaparcia, bóle brzucha, nudności i wzdęcia.
- Podrażnienie przewodu pokarmowego – częstsze przy stosowaniu skoncentrowanych olejków eterycznych i dużych dawek ziół.
- Obciążenie wątroby – niektóre leki i preparaty ziołowe mogą powodować jej uszkodzenie, zwłaszcza przy wysokich dawkach lub łączeniu kilku preparatów.
- Interakcje z lekami – zioła mogą wpływać na metabolizm leków i zmieniać ich działanie.
- Objawy neurologiczne lub inne działania toksyczne – mogą występować przy stosowaniu niektórych roślin „na pasożyty”. Przykładowo piołun zawiera tujon, którego większe ilości mogą być neurotoksyczne.
- Fałszywe poczucie, że problem został rozwiązany – jest to szczególnie istotne, jeśli rzeczywiście istnieje zakażenie wymagające konkretnego leczenia.
Często mówi się o tzw. reakcji Herxheimera jako wyjaśnieniu bólu brzucha, biegunki, zmęczenia czy wysypki po ziołach. Nie należy automatycznie uznawać takich objawów za dowód, że „pasożyty umierają”. Mogą być po prostu działaniem niepożądanym preparatu.
Rzadziej opisywano poważniejsze powikłania, takie jak uszkodzenie wątroby, leukopenia, neutropenia, agranulocytoza, zahamowanie czynności szpiku, ciężkie reakcje skórne, reakcje alergiczne czy objawy neurologiczne.
Czy leki przeciwpasożytnicze są obojętne dla organizmu?
Leki przeciwpasożytnicze nie są obojętne dla organizmu. Krótkie, prawidłowo dobrane leczenie u zdrowej osoby zwykle jest dobrze tolerowane, ale ryzyko rośnie przy leczeniu bez wskazań, powtarzaniu kuracji, stosowaniu kilku preparatów naraz, zakupie leków z niepewnych źródeł, chorobach wątroby, ciąży, karmieniu piersią, małym wieku dziecka, interakcjach lekowych i nierozpoznanych zarażeniach tkankowych.
Pamiętajmy, że każda interwencja w organizm ma swoje konsekwencje. Nawet wtedy, gdy jest skuteczna, nie jest pozbawiona kosztów. Dlatego warto stosować tylko takie działania, których korzyści przewyższają potencjalne ryzyko. To subtelna, ale fundamentalna różnica.
Karolina Maniewska – psychodietetyczka