Zasadność wykonywania diagnostyki pokarmowej IgG-zależnej

W związku z pojawiającymi się w internecie informacjami dotyczącymi zasadności wykonywania diagnostyki nietolerancji pokarmowej IgG-zależnej publikowanymi m. in. przez osoby „zawodowo zajmujące się udziałem w kłótniach internetowych” postanowiliśmy opublikować nasze stanowisko w tej sprawie.

Na początku chcielibyśmy zdementować informację jakoby firmy sprzedające testy na nietolerancję pokarmową miały „moc sprawczą”, aby zablokować komuś możliwość występowania na konferencjach i pisania artykułów w czasopismach branżowych. Gdyby firmy te byłyby tak wpływowe to już dawno „zalegalizowałyby” one diagnostykę IgG-zależną poprzez opublikowanie badań klinicznych, które jednoznacznie potwierdziłyby wątpliwości związane z zasadnością takiej diagnostyki.

Głęboko nieetyczne jest zarzucanie wielu specjalistom (również tym, którzy pracują na uczelniach i ośrodkach naukowych), pracującym z badaniami na nietolerancję pokarmową IgG-zależną i oskarżanie ich o wykonywanie diagnostyki tylko z powodów finansowych. Proszę wskazać jakiekolwiek badanie laboratoryjne, które wykonane w prywatnym gabinecie lekarskim lub dietetycznym nie jest sprzedawane jako produkt i prowizja nie trafia do kieszeni specjalisty. Podobnie jest także z suplementami, których skuteczność kliniczna w znakomitej większości przypadków nie została wykazana. Mimo to, wszyscy bardzo chętnie je stosują. Gdyby diagnostyka nietolerancji pokarmowej IgG-zależnej nie była skuteczna specjaliści nie chcieliby się narażać na pretensje pacjenta wynikające z nieskuteczności dietoterapii. A nazywanie specjalistów oferujących testy na nietolerancję pokarmową “sprzedawcami fałszywej nadziei dla często nieuleczalnie chorych pacjentów” jest obraźliwe. Niejednokrotnie dla chorych wędrujących od specjalisty do specjalisty, którzy są diagnozowani i często leczeni według dostępnych algorytmów, a mimo to nie uzyskują poprawy stanu zdrowia, wykonanie badania i zastosowanie u nich okresowo diety eliminacyjnej jest punktem zwrotnym w drodze do zdrowia.

Temat nietolerancji pokarmowej IgG-zależnej wzbudza mnóstwo kontrowersji, gdyż większość gremiów naukowych związanych alergologią i immunologią nie zaleca wykonywania tych badań jako markera niepożądanych reakcji na pokarm. Brak zrozumienia dla diagnostyki specyficznych pokarmowo IgG może wynikać z tego, że większość osób próbuje ją postrzegać jako rodzaj niepożądanej reakcji/alergii na pokarm. I tutaj należy podkreślić, że badanie specyficznych pokarmowo IgG nie ma na celu rozpoznania konkretnej jednostki chorobowej. Badanie ma pomóc w indywidualizacji dietoterapii pacjenta. Na podstawie wyniku badania specjalista żywienia (dietetyk, lekarz) wprowadza zbilansowaną i przeciwzapalną dietę eliminacyjną.

Dlatego nietolerancję pokarmową IgG-zależną należy raczej postrzegać jak skutek zaburzeń przepuszczalności bariery jelitowej i ogólnie nieprawidłowości w obrębie błony śluzowej jelita, które skutkują przewlekłym stanem zapalnym. To również tłumaczy dlaczego dieta eliminacyjna w oparciu o wynik badania może działać na tak szerokie spektrum problemów zdrowotnych pacjentów.

W kwestii badania specyficznych pokarmowo IgG4 (ale także IgA) to rzeczywiście również my nie zalecamy ich badania o czym więcej pisaliśmy tutaj: https://cambridge-diagnostics.pl/przeciwciala-igg-iga-w-powstawaniu-alergii-na-pokarmy/

Jeśli chodzi o wartości referencyjne dla specyficznych pokarmowo IgG to sprawa nie jest taka prosta. Wiadomo, że wartości referencyjne dla różnych badań laboratoryjnych są szacowane dla ogólnej populacji, a definicja stanu zdrowia i choroby (szczególnie w przypadku nadwrażliwości na pokarmy) jest trudna do określenia. Nie dotyczy to tylko nietolerancji pokarmowej IgG-zależnej, ale także badania stężenia autoprzeciwciał w chorobach z autoagresji (np. anty-TPO). W zależności od producenta testu i laboratorium wartości referencyjne mogą być diametralnie różne, czasami wręcz nieporównywalne. A mimo to są one rutynowo stosowane w diagnostyce i nikt nie zarzuca tym badaniom braku wiarogodności. Wartości referencyjne dla badań Cambridge Diagnostics zostały stworzone w oparciu o grupę 100 000 osób z ponad 70 krajów.

Inną kwestią jest to, że nie łatwo jest prawidłowo zaprojektować badania kliniczne oceniające skuteczność określonej interwencji żywieniowej (np. diety eliminacyjnej). Szczególna trudność wynika m. in. z: problemu ze zdefiniowaniem grupy kontrolnej, długofalowej oceny skutków interwencji żywieniowej (szczególnie u osób z przewlekłymi chorobami), skuteczności „zaślepienia” uczestników i badaczy, ścisłości przestrzegania zaleceń przez uczestników badania. Dlatego brak wystarczających publikacji klinicznych lub ich słaba jakość (tj. małe grupy badawcze, brak kontroli placebo) na poparcie skuteczności diety eliminacyjnej w oparciu o specyficzne pokarmowo IgG absolutnie nie świadczy o faktycznym braku jej skuteczności. Nie mamy także żadnych podstaw, aby twierdzić, że którekolwiek z takich badań nie zostały opublikowane przez naukowców z powodu nie potwierdzenia założeń autorów, a wręcz zakazu publikowania takich danych przez firmy je sponsorujące, gdyż w bazie PubMed są zarówno publikacje potwierdzające, jak i niepotwierdzające skuteczności diety eliminacyjnej. Skupianie się tylko na wytykaniu słabych stron badań potwierdzających skuteczność diety eliminacyjnej w oparciu o specyficzne pokarmowo IgG i nie robienie podobnej, krytycznej analizy dla badań niepotwierdzających skuteczności jest co najmniej nierzetelne.

Jednym z argumentów, który często się pojawia w różnych dyskusjach to, to że wysoki poziom IgG przeciwko pokarmom pojawia się również u osób zdrowych. Podobnie jest w przypadku alergii IgE-zależnych, nawet bardzo wysokie stężenie przeciwciał IgE nie muszą oznaczać klinicznej alergii, a prawidłowe wartości IgE również jej nie wykluczają. Dlatego postawienie rozpoznania zawsze powinno opierać się na podstawie wyniku badania i dokładnego wywiadu z pacjentem. Podobnie jest z obecnością w organizmie przeciwciał skierowanych przeciwko własnym tkankom w chorobach z autoagresji. On też występują u pewnego procenta osób zdrowych w populacji.

Pamiętajmy, że na początku lat 80-tych XX wieku postrzeganie „klasycznych” alergii IgE-zależnych (tych, które są głównie diagnozowane w alergologii) przez środowisko medyczne i społeczeństwo było diametralnie inne niż obecnie. Nie publikowano wtedy zbyt wielu badań naukowych i klinicznych, ponieważ panowało przekonanie, że jest to dziedzina niebędąca „prawdziwą nauką”, a testy skórne i pomiar IgE w surowicy, obecnie rutynowo stosowane w alergologii, były uważane za niewiarygodne narzędzia diagnostyczne (powyższa informacja nie jest „wyssana” z palca jak niektórzy twierdzą tylko pochodzi z artykułu Prof. Hugh A. Sampsona: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27613366). Wydaje się, że analogiczną sytuację obserwujemy w postrzeganiu nietolerancji pokarmowej IgG-zależnej  Część środowiska medycznego nie traktuje tego tematu jako „prawdziwą naukę”, a diagnostyce jest zarzucany brak międzynarodowych standardów i korelacji stężenia IgG z objawami klinicznymi.

Nieprawdą jest także to, że nie dowiedziono związku przyczynowo-skutkowego między obecnością przeciwciał IgG przeciwko antygenom pokarmowym a ryzykiem chorób. Sztampowym przykładem jest celiakia w której powstają przeciwciał IgG przeciwko gliadynie.

Bardzo często różne odkrycia w medycynie zaczynają się od badań obserwacyjnych i na tym etapie jesteśmy w przypadku nietolerancji pokarmowej IgG-zależnej. Niektóre założenia potrzebują czasu na zgromadzenie dowodów i szerszą akceptację.

Niesprawiedliwe jest także wrzucanie nietolerancji pokarmowej IgG-zależnej do jednego worka z niektórymi metodami medycyny alternatywnej, gdyż metodologia stosowana do badania specyficznych pokarmowo IgG i ich związku z patologiami w badaniach klinicznych, jak i sama diagnostyka laboratoryjna opierają się o metody naukowe.